Prolog 3

Patrzył na nią oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.Była taka inna..To nie tamta Ana którą znał,mocny makijaż i wyzywający strój sprawił,że Marco coraz bardziej zastanawiał się czy dobrze robi.Fakt ona zawsze jest piękna,ale on szuka normalnej dziewczyny...
-Ale Marco ja mam zobowiązania ja nie mogę tego tak po prostu rzucić.Zresztą wrócę i co?Znowu będę sprzątać kible?-zaśmiała się ironicznie.Nie.To nie jest jego Ana.
-Ana kogo ty udajesz?Wielką gwiazdeczkę?-zaatakował ją.Nie miał ani siły ani ochoty słuchać jak dziewczyna robi się coraz bardziej arogancka-uważaj bo kiedyś może ci tej sławy zabraknąć-wyszedł.Dziwnie się czuł.Czuł przede wszystkim pustkę.Nawet nie wiedział dokąd iść...

Spojrzała w lustro.Zmieniła się.Marco miał racje.To nie jest już ta sama Anka co kiedyś.Kiedyś nie założyłaby tak wyzywających ciuchów...Czuje,że traci kontrolę nad sobą.Media ją kreują...
Wybiega z garderoby.Zdaję sobie sprawę,że trochę czasu minęło odkąd Marco wyszedł ale ma nadzieję,że jeszcze go złapie...
-Widziałaś Reusa?-zaczepiła młodą dziewczynę która spojrzała na nią zdziwionym wzrokiem-dobra,nieważne-pobiegła dalej.Była gotowa rzucić nawet ten dzisiejszy koncert byleby go nie stracić.Zobaczyła go.Wsiadał do taksówki.Wykrzyczała jak najgłośniej jego imię.Blondyn odwrócił się.Widziała,że mówi coś do taksówkarza.
-Przepraszam-wyszeptała gdy tylko dobiegła do ów piłkarza-źle zrobiłam.W ogóle nie wiem co ja robię.Nie mam kogoś kto spojrzy na to inaczej,normalnie.To znaczy teraz już mam.Ty nie patrzysz na świat przez różowe okulary...
-No nie,ale przez czarne tak-zaśmiał się chcąc wyładować napięcie.
-Mogę odwołać nawet ten koncert jeśli chcesz...zrobię dla ciebie wszystko...
-Zostań,śpiewaj,chcę zobaczyć to na żywo...-pocałował ją w czoło-trzymam kciuki kochanie-mruknął.Uśmiechnęła się pod nosem.Choć żadnych deklaracji jej nie składał wiedziała,że między nimi jest coś innego...To już nie przyjaźń.To kochanie.

Zajął miejsce za barierkami.Pilnowany oczywiście przez dwóch ochroniarzy których podarowała mu Ana.Zdenerwował się,dobrze wiedziała,że umiał się sam obronić.Kręcił się z miejsca na miejsce.Nie mógł się doczekać.Nie widział jeszcze jej występu na żywo.
-Co ty taki nieobecny?-jakiś facet poklepał go po ramieniu.To był Robert.Robert Lewandowski.Na niego zawsze mógł liczyć.Przyjeżdżał zawsze kiedy Marco był w potrzebie i tym razem też go nie zawiódł.
-Stresuję się,pierwszy raz widzę jej występ na żywo-mruknął spoglądając niecierpliwie na scenę.
-Przecież to ty ją "Stworzyłeś" więc czym się stresujesz?
-Sam nie wiem.Dziwnie się czuje.Ogarnia mnie nieodparta ochota zatrzymać ją za tą sceną.Chciałbym cofnąć czas.Chciałbym żeby znowu była tą Aną którą poznałem trzy lata temu.Normalną dziewczyną,a nie gwiazdą.
-Przecież ona jest normalna,a kilka występów nie czyni z niej gwiazdy.Chciałeś pomóc,to szlachetne,udało ci się,ale nie nakręcaj się i nie wmawiaj sobie,że ona przez to się zmieni bo oszalejesz.
Nie odpowiedział nic ponieważ usłyszał głos Any.Weszła na scenę.Zmieniła strój.Podarte jeansy,luźna koszulka i złota narzutka.Ślicznie wyglądała.Wyglądała normalnie taką jaką sobie wymarzył...
-Chciałabym podziękować mojemu wspaniałemu przyjacielowi...mojemu facetowi dzięki któremu jestem tutaj dzisiaj razem z wami-dziewczyna zaczęła mówić po niemiecku.Zdziwił się.Stał jak wryty.To jasne,że chodziło o niego...Czemu on wcześniej na to nie wpadł...Nie mógł się ruszyć,chciał wbiec na scenę,ale nogi przyrosły mu do ziemi."Mojemu Facetowi" brzęczały mu w głowie te dwa słowa...Czyli ona też jest już jego?
___________________________
Prolog podzieliłam na trzy części ponieważ nie chcę robić za długich rozdziałów :) za kilka dni już 1 rozdział :D

Komentarze

  1. Ohohoho!
    Ile zdarzeń w jednym rozdziale! :D
    Dzieje się dzieje xD
    Mój facet...Mój Reus <3
    Jak to brzmi :D
    Robert jak zawsze pomocny ;)
    BUZIAK :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty