Rozdział 2
W domu walały się po podłodze ciuchy.Nie umiał się zorganizować.Przyzwyczaił się,że to ona robiła mu rano śniadanie i kiedy nie zdążył posprzątać ona robiła to za niego.Teraz jej nie ma.Musi sobie radzić sam.Cały dom momentalnie opustoszał.Nawet ich zdjęcia ze ślubu nie dodawały uroku.Nic,nie dodawało uroku jak jej nie było.Marco cały czas czuł pustkę w sercu.Chciał żeby wróciła,ale nie chcę żeby wróciła do śpiewu,a może warto się poświęcić?Chociaż ich związek stanie się jedną wielką medialną telenowelą czego nie chciał.Doskonale widział jak to działa.Robert i Ania Lewandowscy-cudowni przyjaciele,ale oboje sławni,paparazzi nie dają im spokoju.
Każdy związek buduje się na wsparciu,miłości i przyjaźni.Oni zaczęli od przyjaźni i wsparcia choć czy ta miłość była im potrzebna,nie lepiej było jak byli zwykłymi przyjaciółmi?Miłość niszczy wszystko...
Stała przed lustrem.Poranna toaleta była dla niej zawsze obowiązkowa.Założyła swoją ulubioną bransoletkę od Marco...Odruchowo spojrzała na swój palec.Wczoraj oddała Marco swoją obrączkę.Sama nie wie czy dobrze postąpiła.Postawiła wszystko na jedną kartę.Nie chciała o tym myśleć tym bardziej,że ukochana babcia zawołała ją na śniadanie.
-Wracam do śpiewania-odezwała się jakby chcąc zagłuszyć ciszę między nią a jej ukochaną osobą.
-A co na to Marco?-odpowiedziała.Zapomniała jej powiedzieć,że się rozstali...ale przecież się nie rozstali.Wyraźnie powiedziała,że potrzebuje tylko małej przerwy,musi nabrać dystansu...W głębi ducha ma nadzieję,że Marco zrozumie ją i pozwoli jej śpiewać.
-Marco...przyjął to do wiadomości.Babciu ja i on to na razie zamknięty temat.Zrobiliśmy sobie przerwę.Tak będzie lepiej i dla mnie i dla niego,oboje nabierzemy dystansu.
-Aniu czy ty wiesz co robisz?Nie chce żeby później okazało się,że już nie wrócisz do niego.
-Jak byś się czuła jakby facet którego kochasz zabraniał ci rozwijać się?-zaatakowała.
-Marco nie robi tego złośliwie.On sam jest sławnym piłkarzem i doskonale wie jak działa sława.Spójrz na to z innej strony.Wnusiu powiedz mi ile małżeństw sławnych oczywiście długo ze sobą wytrzymuje?Mało.A wiesz czemu?Bo zjada ich to bycie idealnym przez fotografami,nie żyją normalnie tylko jak aktorzy,udają,że nie mają problemów,a tak na prawdę jest ich coraz więcej.Co gorsza te rozwody kończą się głośnym echem w prasie.
-Ale ja i Marco nie jesteśmy wszyscy.Ja jestem inna on jest idealny dla mnie,tylko musi zaakceptować pewne rzeczy.
-Ty też powinnaś-zawsze go broniła.Czasami dziewczyna miała wrażenie,że bardziej jako wnuka traktuje Marco niż ją jako wnuczkę.Podziękowała i wstała od stołu.Włączyła telewizor i przełączała z kanału na kanał.Trafiła na studio Borussii gdzie wywiadu udzielał Reus,opowiadał o przygotowaniu do meczu i o składzie,nie sądziła że powie coś o niej.
-Moja żona powraca na scenę,a ja na boisko,razem przerwaliśmy i razem wracamy-zakończył wywiad.Nie mogła uwierzyć,że powiedział to tak lekko...całkiem bezinteresownie,jakby to było oczywiste,że dziewczyna chce wrócić na scenę.Mimo wszystko zrobiło jej się ciepło na sercu...
Wychodził ze stadionu,chciał jak najszybciej przedostać się do domu.Nie miał na nic siły.Wsiadł do taksówki mówiąc gdzie ma jechać.Patrzył przez okno kiedy dostał krótkiego sms-a:
Każdy związek buduje się na wsparciu,miłości i przyjaźni.Oni zaczęli od przyjaźni i wsparcia choć czy ta miłość była im potrzebna,nie lepiej było jak byli zwykłymi przyjaciółmi?Miłość niszczy wszystko...
Stała przed lustrem.Poranna toaleta była dla niej zawsze obowiązkowa.Założyła swoją ulubioną bransoletkę od Marco...Odruchowo spojrzała na swój palec.Wczoraj oddała Marco swoją obrączkę.Sama nie wie czy dobrze postąpiła.Postawiła wszystko na jedną kartę.Nie chciała o tym myśleć tym bardziej,że ukochana babcia zawołała ją na śniadanie.
-Wracam do śpiewania-odezwała się jakby chcąc zagłuszyć ciszę między nią a jej ukochaną osobą.
-A co na to Marco?-odpowiedziała.Zapomniała jej powiedzieć,że się rozstali...ale przecież się nie rozstali.Wyraźnie powiedziała,że potrzebuje tylko małej przerwy,musi nabrać dystansu...W głębi ducha ma nadzieję,że Marco zrozumie ją i pozwoli jej śpiewać.
-Marco...przyjął to do wiadomości.Babciu ja i on to na razie zamknięty temat.Zrobiliśmy sobie przerwę.Tak będzie lepiej i dla mnie i dla niego,oboje nabierzemy dystansu.
-Aniu czy ty wiesz co robisz?Nie chce żeby później okazało się,że już nie wrócisz do niego.
-Jak byś się czuła jakby facet którego kochasz zabraniał ci rozwijać się?-zaatakowała.
-Marco nie robi tego złośliwie.On sam jest sławnym piłkarzem i doskonale wie jak działa sława.Spójrz na to z innej strony.Wnusiu powiedz mi ile małżeństw sławnych oczywiście długo ze sobą wytrzymuje?Mało.A wiesz czemu?Bo zjada ich to bycie idealnym przez fotografami,nie żyją normalnie tylko jak aktorzy,udają,że nie mają problemów,a tak na prawdę jest ich coraz więcej.Co gorsza te rozwody kończą się głośnym echem w prasie.
-Ale ja i Marco nie jesteśmy wszyscy.Ja jestem inna on jest idealny dla mnie,tylko musi zaakceptować pewne rzeczy.
-Ty też powinnaś-zawsze go broniła.Czasami dziewczyna miała wrażenie,że bardziej jako wnuka traktuje Marco niż ją jako wnuczkę.Podziękowała i wstała od stołu.Włączyła telewizor i przełączała z kanału na kanał.Trafiła na studio Borussii gdzie wywiadu udzielał Reus,opowiadał o przygotowaniu do meczu i o składzie,nie sądziła że powie coś o niej.
-Moja żona powraca na scenę,a ja na boisko,razem przerwaliśmy i razem wracamy-zakończył wywiad.Nie mogła uwierzyć,że powiedział to tak lekko...całkiem bezinteresownie,jakby to było oczywiste,że dziewczyna chce wrócić na scenę.Mimo wszystko zrobiło jej się ciepło na sercu...
Wychodził ze stadionu,chciał jak najszybciej przedostać się do domu.Nie miał na nic siły.Wsiadł do taksówki mówiąc gdzie ma jechać.Patrzył przez okno kiedy dostał krótkiego sms-a:
Ty wracasz na boisko ja na scenę.To będą piękne powroty....
Poczuł się dziwnie...Jakby ten sms miał ich rozdzielić na zawsze.Chyba był przewrażliwiony.On nadal ją kocha i nadal nosi tą obrączkę na palcu z nadzieją,że kiedyś i ona jeszcze ją założy.Dość szybko dojechał do domu.Zapłacił i udał się w stronę wejścia.Nie spodziewał się,że zastanie tam panią Jadzię.Nie dość,że przyszła go odwiedzić to jeszcze wszystko posprzątała...
-Miło babciu,że wpadłaś-odpowiedział beznamiętnie,nie miał siły na rozmowy z nikim.
-No właśnie synku nie będzie chyba miło.Co się z tobą dzieję?Widziałeś się w lustrze?Wyglądasz jak wrak człowieka.Idź pod prysznic i prześpij się,a ja zrobię ci jakiś porządny obiad.
-Nie musisz-mruknął-jakoś daje sobie radę-powiedział tak aby kobieta nie zauważyła,że się rozkleja.
-Dziecko drogie-przytuliła go-walcz o nią,nie poddawaj się.
-Ona nie chcę być ze mną...nie wyobrażam sobie tego.Dobrze niech wraca na scenę,ale jak nasze życie będzie wyglądać?Ona zapewne w Polsce ja tutaj,osobno cały czas...nie wytrzymam tego,nie dam rady za bardzo ją kocham i za bardzo będę się o nią martwić.
-Rozumiem,ale to jest jeszcze młoda dziewczyna,musisz dać jej szansę sprawdzić jak to jest.Zgadzam się z tobą,że to nie jest najlepszy pomysł,że media was zjedzą,ale skoro chce to niech próbuje.Znając moją wnuczkę prędzej wróci niż zacznie...
-Tylko czy będziemy umieli tak żyć?....
_____________________
3 komentarzy się nie doczekałam ale dodaje kolejny rozdział :)
_____________________
3 komentarzy się nie doczekałam ale dodaje kolejny rozdział :)

Płaczący Marco?? :( To mnie zasmuca :/
OdpowiedzUsuńCiężko stwierdzić kto ma tutaj rację. Reus chciałby mieć swoją żonę obok siebie, a ona chciałaby się rozwijać...Ech...Ciężka sprawa xd
Ja na miejscu Ani jednak bym chyba została z Marco <333333 xDDDDDD
Pozdrawiam :*
Postawiłaś ich w ciężkiej sytuacji.
OdpowiedzUsuńBez względu na decyzję i tak któreś ucierpi, a z pewnością ucierpi ich małżeństwo. Jakby nie patrzeć to Marco wykonał pierwszy krok. Mimo iż ewidentnie nie widzi mu się jego związek w świetle reflektorów, to jednak stwierdził, że potrzeby żony są ważniejsze. Myślę, że teraz Ania powinna dać cos od siebie, bo w innym przypadku nie wróżę im dobrze.
Mam nadzieję, że jakoś dojdą do kompromisu ;)
Pozdrawiam ;*
Zapraszam na przełomową czternastkę :)
Usuńhttp://definition-of-destiny.blogspot.com/2016/09/14-jedno-mae-pudeeczko.html
PS. przepraszam za spam pod rozdziałem ;(
Zapraszam na jedynkę ;)
Usuńhttp://hunting--season.blogspot.com/2016/09/1-nastepnym-razem-gosuje-na-ciebie_17.html
"– No mówię ci! To jest straszne! To tak niemiłosiernie swędzi, a do tego wyskoczyły mi takie pęcherzyki z płynem surowiczym.
– To faktycznie straszne – przytaknął, choć mimo najszczerszych chęci nie potrafił wczuć się w rolę żony. Manikiur jej nie wyszedł. Wielkie rzeczy…"
PS 2. i znowu Ci spamuję, ale kazałaś nawet pod rozdziałem :D
Kurdee... smutno mi😟 tak mi szkoda Marco... on ją tak kocha, a ona.... No ale cóż, jak to babcia Jadzia powiedziała, zobaczy jak to jest i wróci😏 czekam i pozdrawiam😀😘
OdpowiedzUsuń