Rozdział 3
W głośnikach rozbrzmiała głośna muzyka.Urodziny Marco Reusa.Nie chciał robić hucznej imprezy wręcz przeciwnie,liczył na to,że przyjedzie do niego tylko jego żona.Wiedział doskonale,że znajomi nie odpuściliby mu imprezy,ale miał nadzieję,że dadzą mu spokój chociaż dzisiaj.
-Stary wszystkiego najlepszego-do domu bezceremonialnie wpadł Mario.Wycałował go.Dziwnie się czuł.Kiedy otwierały się drzwi miał nadzieję,że przyszła jego żona.Impreza miała zacząć się o 20,a więc już jest po czasie.Nie przyjdzie,ciekawe czy w tą niespodziankę ją w ogóle wtajemniczyli.
-Kontaktowałeś się z Aną?-pociągnął Robert do kuchni,chciał na spokojnie z nim porozmawiać.
-Tak,powiedziała,że będzie-poklepał go po ramieniu-mam nadzieję,że wszystko sobie dzisiaj wyjaśnicie.To chyba byłby dla ciebie najlepszy prezent?
-Nie realny do spełnienia-burknął.Był zły,że jej nie ma.Może go olała?Wmawiał sobie,że skoro jest jego żoną to musi być obecna na jego urodzinach choć to brzmiało dość absurdalnie.
-Cześć-usłyszał głos brunetki.Ciarki przeszły mu po całym ciele,tęsknił za nią i miał ochotę jak najprędzej ją pocałować...tylko sam nie wiedział czy to do końca stosowne.
-Ana witaj-uśmiechnął się-cieszę się,że przyszłaś.
-Wszystkiego najlepszego-poczuł jak dziewczyna delikatnie go przytula.Złożyła pocałunek na jego policzku-żeby ci się w końcu w życiu ułożyło.
-Bez ciebie się nie ułoży-spojrzał na nią trzymając w ręku prezent który otrzymał chwilę wcześniej.Widział,że dziewczyna ma łzy w oczach i widział również że jest zakłopotana,ale może akurat teraz sobie wszystko wyjaśnią-ja nadal nosze tą obrączkę i nadal wierzę,że w końcu wszystko się między nami ułoży.
-Marco nie będziemy teraz o tym rozmawiać-otarła delikatnie łzy-przyszłam ci złożyć życzenia.Pójdę już,baw się dobrze-odeszła.Nawet nie umiał jej zatrzymać?Może po prostu nie chciał?Gubił się coraz bardziej i doskonale wiedział,że to co jest między nimi nie może się tak szybko skończyć.
Wróciła jak najszybciej do mieszkania babci.Usiadł na fotelu.Ten ułamek sekundy,ta chwila rozmowy z Marco poruszyła ją.Zmienił się.Schudł,był blady jakby zmęczony.Martwiła się o niego,a jednocześnie nie chciała mu robić zbędnych nadzieji.
-Babciu czy mogłabyś od czasu do czasu zajrzeć do Reusa?-zapytałam
-A to ja jestem jego żoną?-prychnęła-czemu tak szybko stamtąd uciekłaś?
-Nie chciałam psuć jego dnia.Złożyłam życzenia,dałam prezent i tyle,a teraz zacznę się pakować wiesz,że jutro muszę polecieć do Polski-poinformowała beznamiętnie.Z jednej strony cieszyła się,że jej kariera znów ruszy z drugiej jednak...bała się co będzie z Marco...
Kręciła się z boku na bok.Już dawno była spakowana i chciała wypocząć lecz sen nie przychodził.Ktoś zapukał do drzwi.Przestraszyła się.Marco?Nie on tutaj o tej porze by nie przyszedł.Zresztą po co.Wstała jak najszybciej aby nie obudzić babci.
-Co ty tutaj robisz?-mruknęła cicho-obudzisz babcie,zwariowałeś?!
-Nie,ja wariuje tylko i wyłącznie na twoim punkcie-przywarł ją do ściany i zaczął mocno całować.Nie umiała się uwolnić.Skutecznie trzymał ją za nadgarstki tak aby nie próbowała się bronić.
-Jesteś pijany-powiedziała gdy tylko jego usta na chwilę uwolniły się od niej.
-I dopiero teraz miałem odwagę przyjść-mruknął.Znów poczuła jego usta,spierzchnięte,zimne?...
________________________________
Nie nie nie jeszcze nie będzie happy endu o to się nie martwcie :)
-Stary wszystkiego najlepszego-do domu bezceremonialnie wpadł Mario.Wycałował go.Dziwnie się czuł.Kiedy otwierały się drzwi miał nadzieję,że przyszła jego żona.Impreza miała zacząć się o 20,a więc już jest po czasie.Nie przyjdzie,ciekawe czy w tą niespodziankę ją w ogóle wtajemniczyli.
-Kontaktowałeś się z Aną?-pociągnął Robert do kuchni,chciał na spokojnie z nim porozmawiać.
-Tak,powiedziała,że będzie-poklepał go po ramieniu-mam nadzieję,że wszystko sobie dzisiaj wyjaśnicie.To chyba byłby dla ciebie najlepszy prezent?
-Nie realny do spełnienia-burknął.Był zły,że jej nie ma.Może go olała?Wmawiał sobie,że skoro jest jego żoną to musi być obecna na jego urodzinach choć to brzmiało dość absurdalnie.
-Cześć-usłyszał głos brunetki.Ciarki przeszły mu po całym ciele,tęsknił za nią i miał ochotę jak najprędzej ją pocałować...tylko sam nie wiedział czy to do końca stosowne.
-Ana witaj-uśmiechnął się-cieszę się,że przyszłaś.
-Wszystkiego najlepszego-poczuł jak dziewczyna delikatnie go przytula.Złożyła pocałunek na jego policzku-żeby ci się w końcu w życiu ułożyło.
-Bez ciebie się nie ułoży-spojrzał na nią trzymając w ręku prezent który otrzymał chwilę wcześniej.Widział,że dziewczyna ma łzy w oczach i widział również że jest zakłopotana,ale może akurat teraz sobie wszystko wyjaśnią-ja nadal nosze tą obrączkę i nadal wierzę,że w końcu wszystko się między nami ułoży.
Wróciła jak najszybciej do mieszkania babci.Usiadł na fotelu.Ten ułamek sekundy,ta chwila rozmowy z Marco poruszyła ją.Zmienił się.Schudł,był blady jakby zmęczony.Martwiła się o niego,a jednocześnie nie chciała mu robić zbędnych nadzieji.
-Babciu czy mogłabyś od czasu do czasu zajrzeć do Reusa?-zapytałam
-A to ja jestem jego żoną?-prychnęła-czemu tak szybko stamtąd uciekłaś?
-Nie chciałam psuć jego dnia.Złożyłam życzenia,dałam prezent i tyle,a teraz zacznę się pakować wiesz,że jutro muszę polecieć do Polski-poinformowała beznamiętnie.Z jednej strony cieszyła się,że jej kariera znów ruszy z drugiej jednak...bała się co będzie z Marco...
Kręciła się z boku na bok.Już dawno była spakowana i chciała wypocząć lecz sen nie przychodził.Ktoś zapukał do drzwi.Przestraszyła się.Marco?Nie on tutaj o tej porze by nie przyszedł.Zresztą po co.Wstała jak najszybciej aby nie obudzić babci.
-Nie,ja wariuje tylko i wyłącznie na twoim punkcie-przywarł ją do ściany i zaczął mocno całować.Nie umiała się uwolnić.Skutecznie trzymał ją za nadgarstki tak aby nie próbowała się bronić.
-Jesteś pijany-powiedziała gdy tylko jego usta na chwilę uwolniły się od niej.
-I dopiero teraz miałem odwagę przyjść-mruknął.Znów poczuła jego usta,spierzchnięte,zimne?...
________________________________
Nie nie nie jeszcze nie będzie happy endu o to się nie martwcie :)



Pijany Reus?? Nie umiem sobie tego wyobrazić xD
OdpowiedzUsuńSzkoda mi ich trochę...Kochają się, ale nie potrafią nawet ze sobą porozmawiać.
Czekam na następny. ❤
Czyli nadal czarne chmury nad ich małżeństwem.
OdpowiedzUsuńAna powinna z nim porozmawiać, bo tylko biedak się męczy. Ona z resztą nie lepiej.
Babcia wygrała rozdział ripostą :D
No i pijany Marco? Nic dobrego raczej z tego nie wyjdzie ;(
Fajny rozdział, tylko szkoda , że taki krótki.
Czekam na kolejny i pozdrawiam ;*
Zapraszam na rozdział 15 ;)
Usuńhttp://definition-of-destiny.blogspot.com/2016/09/15-nigdy-nie-powinienem-by-odchodzic.html
Zapraszam na dwójkę ;)
Usuńhttp://hunting--season.blogspot.com/2016/09/2-mowiem-wam-ze-to-tylko-blef.html
"Wskoczył szybko pod prysznic, zebrał się w sobie i około jedenastej ruszył na miejsce zbiórki. Z tego co pamiętał, mieli się udać na wycieczkę rowerową, a potem wrócić na regularny trening. Zostało mu zatem około trzech godzin na szybkie podjęcie decyzji. Miał pogrążyć kumpla, czy zaryzykować… i pogrążyć siebie?"